Dzisiaj trójka bardzo znanych aktorów w trzech słynnych filmach.
10) Brad Pitt w “Dwunastu małpach” – ten aktor jeszcze się na tym blogu nie pojawiał. A to błąd, bo ma wielkie możliwości i udowadnia to od lat. Podoba mi się to, że wybiera bardzo różne filmy, nie zawsze te najbardziej kasowe. Zwykle gra w dobrych filmach oryginalnych reżyserów, a słabsze momenty – jak “Joe Black” czy “Pan i pani Smith” miał nieliczne. W “12 małpach”, jednym z moich ulubionych filmów, pokazał, na co go stać. Wygląda inaczej, mówi inaczej, gra brawurowo, ale do tego filmu taki styl pasuje w 100%. Brawo. I pomyśleć, że rok wcześniej pokonał go…
11) Tom Cruise – w “Wywiadzie z wampirem” przytłacza według mnie wszystkich. O nie, na Lestata nie chciałabym się natknąć w ciemnej uliczce. Charakteryzacja nie pomogła podkreślić “wampirskości” – włosy przefarbowano mu na blond, który wcale nie podkreśla bladości twarzy. Oczywiście miał do zagrania fajniejszą rolę niż Brad Pitt, ale mógł ją położyć, przerysować, podejść do niej niepoważnie. Nie zrobił tego.
12) Meryl Streep w “Co się wydarzyło w Madison County” – na deser kobieta. I to jaka! Aż chce się zacytować artykuł z Wikipedii: “Od trzydziestu lat jest uważana przez Zone Europe i Amerykańską Akademię Filmową za najwybitniejszą aktorkę w dziejach kina”. Trudno się z tym nie zgodzić. Być może Emma Thompson dorównuje jej w rolach dramatycznych, wyrazistych (“Okruchy dnia”), ale czy potrafiłaby zagrać delikatną łagodną Clarę w “Domu dusz”?… Właściwie przy nazwisku Meryl Streep można dać w tym rankingu jakikolwiek tytuł. Wybrałam “Co się wydarzyło…”, bo gra tam kobietę, która jest z pochodzenia… Włoszką. I subtelna blondynka Meryl staje się na czas trwania filmu ognistą Włoszką, zmienia się nie do poznania. Sam film jest prosty i skromny, zawarta w nim historia jest wyjątkowo nieoryginalna, ale Eastwood i Streep oczywiście zamieniają wszystko w złoto. Polecam.