Najlepsze kreacje aktorskie (1)

1) Michelle Pfeiffer jako Ingrid Magnussen w “Białym oleandrze” – wcześniej widziałam w niej przede wszystkim piękną kobietę, po tym filmie zdecydowanie postrzegam ją jako znakomitą aktorkę. Pfeiffer nie miała łatwego zadania, bo w książce jej postać widziana jest z boku, opisane są tylko jej działania i słowa, nie uczucia i myśli. Ciekawa jestem, w jaki sposób przygotowywała się do roli. Mnóstwo wyraża samymi oczami i bardzo subtelnymi zmianami wyrazu twarzy, podobnie jak…

2) Anthony Hopkins jako Stevens w “Okruchach dnia”. Wiadomo, że Hopkins jest genialnym i wyjątkowo wszechstronnym aktorem. Rolą kamerdynera w ekranizacji książki Kazuo Ishiguro dobitnie udowadnia, że jest w stanie zagrać po prostu wszystko. A zadanie nie było łatwe, bo Stevens jest osobą wyjątkowo zamkniętą w sobie, ukrywającą wszystkie swoje emocje. Tymczasem Hopkins jakimś cudem przekazuje swoją twarzą wszystko, co się dzieje z wnętrzem bohatera. Po obejrzeniu filmu przeczytałam książkę (bardzo polecam) i stwierdziłam, że po prostu nie można było zagrać tego lepiej.

3) Glenn Close jako markiza de Merteuil i John Malkovich jako wicehrabia de Valmont w “Niebezpiecznych związkach” (1988). Tych kreacji nie da się oceniać osobno. Close i Malkovich stworzyli niesamowity duet. Gdybym musiała zdecydować, kto wykazał się większym mistrzostwem, wskazałabym Glenn Close, ale nie ma pewności, czy przy innym partnerze udałoby się jej osiągnąć taki poziom. W końcu jak powiedział Morgan Freeman: “Aktorstwo to reagowanie”. Postrzegam markizę i hrabiego w tej ekranizacji jako całość, duet zły do szpiku kości :-) Im również udało się pokazać wszystkie niuanse uczuć tak wspaniale opisane w powieści. Wielkie brawa!

Jedna odpowiedź do “Najlepsze kreacje aktorskie (1)”

  1. Adam Kaliszewski Powiedział/a:

    Wszystkie trzy “nominacje” w pełni popieram :) Chyba z naciskiem na trzecią, ale nic nie ujmując Pfeiffer i Hopkinsowi.

Dodaj komentarz