Archiwum dla lipiec, 2009

Ten “Obcy”

Posted in felieton tagi , on 09/07/2009 by kinomanka

“Obcy” (1979) to kultowy film SF. Niewątpliwie produkcja ma klimat, na który składają się zdjęcia, świetna scenografia, muzyka. Nie można też nic zarzucić aktorstwu. Od strony technicznej również niczego mu nie brakuje. Ale jedna rzecz dyskwalifikuje ten film w moich oczach: scenariusz.
W przypadku niektórych gatunków filmowych nie ma większego grzechu niż przewidywalność. A o “Obcym” nie trzeba nawet wcześniej słyszeć, żeby domyślić się, co będzie dalej. W moim przypadku tak właśnie było. Potem już nawet najlepsze i najbardziej interesujące efekty dźwiękowe i wizualne nie mogły sprawić, żebym gryzła paznokcie z nerwów. Szczerze mówiąc, chciało mi się śmiać.
Być może ktoś mógłby odpowiedzieć na te zarzuty: “No dobrze, ale przecież Pasja też jest przewidywalna! Wszystkie filmy historyczne i biografie znanych osób są przewidywalne! Albo komedie romantyczne – przecież wiadomo, że na końcu będzie happy end!” TAK, wiadomo. ALE komedia romantyczna czy filmy historyczne to inne gatunki. W nich chodzi o coś innego – inne emocje, inną rozrywkę. Komedie romantyczne ogląda się, żeby się pośmiać albo wzruszyć, albo posłuchać fajnych dialogów, albo popatrzeć na Meg Ryan ;-) A oglądając filmy takie jak “Obcy” – na IMDB opisany jako horror/SF/thriller – powinno się czuć NAPIĘCIE. Powinniśmy być zaskakiwani.
Mnie jest naprawdę łatwo przestraszyć. Mocnych horrorów nie oglądam wcale. Wystarczy trailer horroru, żebym zamykała oczy czy podskakiwała na fotelu w kinie. Oglądając “Innych” i “Co kryje prawda”, krzyczałam ze strachu. Ale “Obcy” mnie zupełnie nie przestraszył. O czymś to jednak świadczy.
I jeszcze jedno – sama postać Obcego naprawdę bardziej przypomina galaretkę niż przerażającego stwora z kosmosu.

(w powyższej notce odnosiłam się tylko do 1. części “Obcego”, pozostałych nie widziałam w całości).