Dziś trochę mniej filmowo. Wczoraj byłam w kinie na “Vicky Cristina Barcelona”. Film jest co prawda miły dla oka i dobrze się go ogląda, ale nie zainspirował mnie do napisania recenzji. Ale o jego twórcy mogę coś nagryzmolić. Niedawno zapoznałam się z opowiadaniami Woody’ego Allena. I co się okazało? Że neurotyczny okularnik rządzi nie tylko w filmie, ale i w słowie pisanym. Gdyby ktoś miał wątpliwości, czy warto sięgnąć po jego “Czystą anarchię”, proszę bardzo – oto kilka cytatów:
- “Gdybym był kałamarnicą, już ta preambuła zdołałaby mnie zmusić do tryśnięcia czarnym atramentem”
- “Poszukała zapomnienia w sypialni, wdając się w romans. Ten zaś trudno było ukryś przed Borisem Ivanovichem, który dzielił z nią tę sypialnię i wciąż się dopytywał, co to za gość wyleguje się obok”
- “Na widok odcieni jej skóry wypływa mi na twarz uśmiech usuwalny jedynie dłutem”
- “Wyłoży swój pomysł na musical, oparty na klasyfikacji dziesiętnej Deweya”
- “Fizyka, jak się okazuje, zna odpowiedzi na wszystko niczym zrzędliwy krewny. (…) O fizyce na pewno wiem tyle, że człowiekowi na brzegu czas upływa szybciej niż człowiekowi na łodzi, szczególnie kiedy człowiek na łodzi pływa z żoną”
- “Biggs był to utuczony budyń z fryzurą, w która można się zaopatrzyć tylko przez infolinię: 1-800-Peruki-Tupety. Z chaosu tików ożywiających twarz powstawały nieoczekiwane kombinacje kresek i kropek podobne do alfabetu Morse’a”
- “Świetnie – odrzekłem, sunąc ku drzwiom. – Trochę się spóźniam… z paroma przyjaciółmi budujemy stodołę…”
PS Brawa dla tłumacza – nie wiem, ile czasu trzeba główkować, żeby wpaść np. na takie sformułowanie: “ludzie od smirnoffa nieskąpo zabejcowali mi korę mózgową” :D
Czysta anarchia / Woody Allen ; przekł. Wojsław Brydak.
Poznań : Dom Wydawniczy Rebis, 2008.