Archiwum dla Allen

Wpis rozalleniony

Posted in cytaty tagi , on 19/05/2009 by kinomanka

Polecam sympatyczny wywiad z Rebeccą Hall, odwtórczynią roli Vicky w “Vicky Cristina Barcelona”: klik.
Najbardziej spodobał mi się fragment o stylu pracy Woody’ego Allena: “Na planie słyszałam od niego: ‘OK. Powiedz, co chcesz. Stań, gdzie chcesz. Wszystko mi jedno. Napisałem ten scenariusz pół roku temu i już go słabo pamiętam’” :D Ten to dopiero jest wyluzowany. Dobra jest też historia o pierwszym spotkaniu Hall z Allenem: “Spotkaliśmy się właściwie w drzwiach. Allen zapytał mnie, czy potrafię naśladować amerykański akcent. Odpowiedziałam, że tak. Na co usłyszałam: ‘OK. Do widzenia’. To wszystko”.
Nie wiem, jak Allen mógł (a pewnie i nadal może) się podobać kobietom. Tak, jest błyskotliwy i turbozabawny, ale jednak wygląd i nerwowość go dyskwalifikują. Natomiast wiele bym dała, żeby iść z nim na piwo/herbatę/cokolwiek. Jest na drugim miejscu w moim rankingu “Z jakim sławnym człowiekiem chciałabyś się spotkać?”. Bardzo wysoko.

Czysta przyjemność (czytania)

Posted in cytaty tagi on 11/05/2009 by kinomanka

Dziś trochę mniej filmowo. Wczoraj byłam w kinie na “Vicky Cristina Barcelona”. Film jest co prawda miły dla oka i dobrze się go ogląda, ale nie zainspirował mnie do napisania recenzji. Ale o jego twórcy mogę coś nagryzmolić. Niedawno zapoznałam się z opowiadaniami Woody’ego Allena. I co się okazało? Że neurotyczny okularnik rządzi nie tylko w filmie, ale i w słowie pisanym. Gdyby ktoś miał wątpliwości, czy warto sięgnąć po jego “Czystą anarchię”, proszę bardzo – oto kilka cytatów:

- “Gdybym był kałamarnicą, już ta preambuła zdołałaby mnie zmusić do tryśnięcia czarnym atramentem”
- “Poszukała zapomnienia w sypialni, wdając się w romans. Ten zaś trudno było ukryś przed Borisem Ivanovichem, który dzielił z nią tę sypialnię i wciąż się dopytywał, co to za gość wyleguje się obok”
- “Na widok odcieni jej skóry wypływa mi na twarz uśmiech usuwalny jedynie dłutem”
- “Wyłoży swój pomysł na musical, oparty na klasyfikacji dziesiętnej Deweya”
- “Fizyka, jak się okazuje, zna odpowiedzi na wszystko niczym zrzędliwy krewny. (…) O fizyce na pewno wiem tyle, że człowiekowi na brzegu czas upływa szybciej niż człowiekowi na łodzi, szczególnie kiedy człowiek na łodzi pływa z żoną”
- “Biggs był to utuczony budyń z fryzurą, w która można się zaopatrzyć tylko przez infolinię: 1-800-Peruki-Tupety. Z chaosu tików ożywiających twarz powstawały nieoczekiwane kombinacje kresek i kropek podobne do alfabetu Morse’a”
- “Świetnie – odrzekłem, sunąc ku drzwiom. – Trochę się spóźniam… z paroma przyjaciółmi budujemy stodołę…”

PS Brawa dla tłumacza – nie wiem, ile czasu trzeba główkować, żeby wpaść np. na takie sformułowanie: “ludzie od smirnoffa nieskąpo zabejcowali mi korę mózgową” :D

 

Czysta anarchia / Woody Allen ; przekł. Wojsław Brydak.
Poznań : Dom Wydawniczy Rebis, 2008.

Wielki hit i mały kit

Posted in recenzje tagi , , , , on 11/04/2009 by kinomanka

Tym razem chcę opowiedzieć o dwóch filmach, które ostatnio obejrzałam.
Pierwszy z nich to “Niczego nie żałuję – Edith Piaf”. Niewątpliwie jest to film przemyślany i solidny, a przy tym przedstawia historię niezwykłej postaci, która miała charakter, talent i nieprzeciętne życie. Warto go zobaczyć, żeby zdać sobie sprawę, co przeszła Edith Piaf, zanim zaśpiewała swoje wielkie przeboje.
“Cienie we mgle” Woody’ego Allena to film, w którym zmieszano kilka konwencji – formą nawiązuje do niemieckich ekspresjonistów, dialogi są zabawne, a atmosfery wystarczyłoby dla pięciu współczesnych horrorów. W gruncie rzeczy jest to zabawa stylami, przede wszystkich rozrywka.
Teoretycznie pierwszy film jest poważnym i – powtórzę – bardzo dokładnie przemyślnym przedstawieniem autentycznej postaci, a drugi – przede wszystkim zabawą.
Różnica między nimi polega na tym, że pierwszy widza męczy, a drugi dostarcza mu wspaniałej rozrywki.
Reżyser “Niczego nie żałuję” popełnił według mnie dwa znaczące błędy. Przede wszystkim skacze po życiu Edith Piaf jak konik polny po łące. Kiedy wreszcie skończy się moda na drobiazgowe szatkowanie chronologii? Owszem, niekiedy takie skoki dają świetny efekt: wprowadzają odbiorcę w historię, przyciągają uwagę, intrygują (przykładem niech będą tutaj “Wichrowe Wzgórza” z 1992 r.). Ale nie tym razem. Tutaj skoków w czasie jest tyle, że nie nadążamy wczuć się w postać.
Drugi błąd to wybiórczość. Sukcesów Piaf jest na ekranie jak na lekarstwo. Mamy za to męczący ciąg strasznych wydarzeń, upadków i dolegliwości. Brakuje równowagi.
W efekcie “Niczego nie żałuję” staje się filmem rozciągniętym i przytłaczającym. Mimo pomysłowych zabiegów wykorzystanych do przedstawienia biografii Piaf. I mimo dobrej gry aktorskiej. Podobnie jak w przypadku “Aviatora”, forma nieco przytłoczyła treść.
A “Cienie we mgle”? Czarno-biały film przedstawiający zaledwie jedną noc. Jego fabułę można streścić mniej więcej tak: kilka zagubionych osób błąka się po spowitym mgłą mieście i szuka mordercy, nikt nic nie wie, panuje jeden wielki chaos… Tymczasem ogląda się to świetnie, wchodzi się przez ekran do tego miasteczka i zapomina o rzeczywistości. A wszystko dzięki niesamowitej atmosferze, ciekawym zdjęciom i subtelnemu allenowskiemu humorowi. Do tego Mia Farrow, Madonna, John Cusack, Jodie Foster, Kathy Bates, John Malkovich (jako przeżywający rozterki klaun!) i wielu innych. Przepychota!